PHP, CMS, HTML by Jacek Cywinski anteneum
KartyOnLine.pl Artykuły
Reklama

Szukaj w portalu

Aby wyszukać informacje wpisz poszukiwane słowa i naciśnij OK

Szukaj bankomatu

Aby wyszukać bankomat wpisz miasto i naciśnij OK

Ankieta

Kto Twoim zdaniem najbardziej skorzysta na SEPA?

Udzielono 162 odpowiedzi w ankiecie.
a) banki
            20.12 %
b) konsumenci
            28.30 %
c) nie wiem
            30.18 %
d) regulatorzy europejscy
            14.46 %
e) merchanci (akceptanci)
            6.91 %

Napisz do nas

Karol Żwiruk

karol.zwiruk@kartyonline.pl

gg

 gg: 1384

 
Współpracujemy z


Karta zintegrowana
Autor: MIECZYSŁAW T. STARKOWSKI Bank ,    2009-05-01
czytano 2 814 razy


Od dawna mówi się u nas o kartach wielofunkcyjnych (zintegrowanych). Pasek magnetyczny nie dawał szans na urzeczywistnienie takich planów. Natomiast mikroprocesor likwiduje ograniczenia techniczne. Pozostaje tylko bariera psychologiczna, także dla niektórych banków.




Klient robi zakupy, płacąc kartą płatniczą. Znamy to już od lat. Przywykliśmy, a nawet polubiliśmy. I mało kto pamięta, że kiedyś było inaczej. Jakiś czas temu pojawiła się nowa aplikacja. Bilet elektroniczny, a potem karta miejska pozwalająca na płacenie za transport publiczny i parkowanie. A teoretycznie możliwości jest znacznie więcej. To rozwiązanie (karta) jest znane w kilku dużych miastach w Polsce, a bilet - w kilkudziesięciu.

BARIERA PSYCHOLOGICZNA

A przyszłość stoi przed nami otworem. Wyobraźmy sobie, iż tenże klient opłaca sobie możliwość przejazdu wszystkimi środkami transportu publicznego w Warszawie przez cały miesiąc. Robi to samodzielnie w automacie, przelewając pieniądze ze swojego konta bankowego. Jeśli wyjeżdża do Gdańska, nie musi się o nic martwić, bowiem wykorzystuje tę samą aplikację (ogólnopolska karta miejska). Idzie do lekarza, okazując legitymację pacjenta. W czasie weekendu wybiera się na mecz i na stadionie zostaje rozpoznany przez system. Nie musi mieć przy tym pięciu kart. Cały czas korzysta z jednej.

Opis nie pochodzi z książki science fiction. To jest już (karta zintegrowana) rzeczywistość na świecie. Powtórzmy: mikroprocesor zniósł ograniczenia techniczne. Problem w tym, by w naszej Polsce opłotkowej dogadało się wiele instytucji. O ujednoliconej karcie miejskiej Remigiusz Kaszubski, dyrektor Zespołu Systemu Płatniczego i Bankowości Elektronicznej ZBP mówił po raz pierwszy bodaj siedem lat temu. Stwierdził, że nie warto powielać podobnych rozwiązań w różnych miastach. A poza tym, w jakimś sensie dublować infrastruktury bankowej. Wówczas było to kompletne novum. Ale też projekt bardzo trudny. Przede wszystkim ze względu na wspomnianą barierę psychologiczną. Najlepszym dowodem jest fakt, że takiego rozwiązania (ujednolicona karta miejska) nie wdrożono jeszcze nigdzie na świecie.

Ale technika rozwija się niesłychanie szybko. Kilka lat temu Barclays Bank zaczął wydawać w Londynie kartę płatniczą połączoną z miejską. Dlaczego podobnie nie miałoby być w naszym kraju? A przecież można pójść jeszcze dalej i uzgodnić, że będzie to karta miejska ważna w całej Polsce. Bylibyśmy wówczas światowymi pionierami. Czy jest to u nas możliwe? Naturalnie do projektu trzeba by włączyć wszystkich, którzy będą brali udział w jego wdrażaniu. Zajmuje się tym Koalicja na rzecz Obrotu Bezgotówkowego i Mikropłatności Związku Banków Polskich.
- Kilka tygodni temu z inicjatywy ZBP powstał Zespół ds. Ogólnopolskiej Karty Miejskiej - informuje Dominika Duziak, sekretarz koalicji. - Ale droga jest długa i niełatwa. Bo przecież zainteresowane firmy i instytucje nie mogą brać pod uwagę wyłącznie własnych interesów. Na tym właśnie polega podstawowa trudność.

BANK CZY MIASTO?
Już samo określenie ogólnopolska karta miejska budzi bowiem sprzeciw. Karta miejska z nazwy, z definicji - kojarzy się z miastem, czyli władzami miejskimi. A tu nagle inicjatywa wyszła ze Związku Banków Polskich. Pojawia się więc dodatkowe wyzwanie. Może cieszyć chęć współpracy, co nie jest u nas przecież takie częste. Ale trwają właśnie długie trudne rozmowy, co zrobić, by miasta nie poczuły się zagrożone, że ktoś chce im odebrać część samodzielności. A tym bardziej - zawłaszczyć coś podstawowego, czyli kartę - nomen omen - miejską. Chociaż w zasadzie nie słychać do tej pory, by miasta głośno protestowały. Być może dlatego, że w pracach zespołu nie uczestniczą zbyt licznie. Formalnie biorą w nich raczej przedstawiciele stowarzyszeń miast. Ale praktycznie - tylko reprezentant Unii Metropolii Polskich.

- Tak czy inaczej, moim zdaniem najważniejszym zadaniem jest przekonanie wszystkich zainteresowanych, by był to jeden standard - podkreśla Remigiusz Kaszubski. - Jeśli na karcie miejskiej znajdzie się kilka aplikacji, w tym płatnicza, to miasto - wydawca karty może wydzierżawić tę ostatnią bankowi.

Miasta muszą uzgodnić między sobą standard podstawowego rozwiązania. A później
- porozumieć się z bankami. I dopiero wtedy ogłosić duży przetarg na jednolitą kartę. Oczywista jest bowiem ekonomia skali. Ważne jest, by zdecydowało się kilka (a jeszcze lepiej - kilkanaście) miast. Jeżeli wspólnie ogłoszą przetarg, to dla każdego zamawiającego karta będzie istotnie tańsza. Do tej pory istniejące karty miejskie odzwierciedlają potrzeby lokalnych społeczności. W przypadku karty ogólnopolskiej sytuacja zmienia się radykalnie.
Miasta mają dbać o swoich mieszkańców. Dbać o zapewnienie wygodnego życia, czyli jak najszerszej palety rozmaitych usług.

W tym celu budują i obsługują infrastrukturę. Ogólnopolska oznacza w tym przypadku ujednolicona (zestandaryzowana). Przy czym chodzi o podstawowe standardy techniczne. Naturalnie każde miasto może mieć własną kartę, na której będzie inny wizerunek (warszawska Syrenka, krakowski Smok, poznańskie Koziołki itd.).

- W pracach nad jednolitą kartą miejską, trzymajmy się na razie tego pojęcia, musi być minimalny standard określający przynajmniej cztery aplikacje - uważa dyr. Remigiusz Kaszubski.
Chodzi o możliwość płacenia za transport publiczny (bilet elektroniczny), parkowanie, portmonetkę elektroniczną, a także komunikację z urzędami administracji samorządowej.
- Powinna to być karta EMV, a nie Mifare - dodaje dyr. Kaszubski. - System Mifare został zdyskredytowany, przede wszystkim przez informatyków japońskich.

NIEJASNE PRZEPISY

Remigiusz Kaszubski nie bardzo wierzy we wprowadzenie aplikacji miejskich na karcie bankowej. Jego zdaniem mamy bowiem do czynienia ze sprzecznością prawną. Jest ona na tyle istotna, że trzeba by zmienić przepisy. Bank nie może wydawać karty miejskiej. Zgodnie z prawem bankowym kartę płatniczą wydaje konkretny podmiot (bank). I pozostaje ona własnością tego podmiotu. Na jakiej zatem podstawie bank miałby zarządzać aplikacjami miejskimi? Wjaki sposób korporacja prawa prywatnego, jaką jest bank, ma zarządzać aplikacjami publicznymi? Oczywiście - na podstawie konkretnej umowy. Bank wydaje kartę, jest jej właścicielem i pobiera opłaty za zarządzanie aplikacjami.

Ale aplikacje miejskie nie mogą pozostawać w gestii banku. One muszą być własnością miasta. Dlatego na razie nie można jeszcze wydawać kart zintegrowanych. Ten problem prawny trzeba dopiero rozstrzygnąć. Poza tym, jaki interes ma dzisiaj bank w tym, by zarządzać aplikacją transportu miejskiego albo autentykacji w urzędzie miasta? Powinien nimi administrować urząd miasta. Natomiast tak czy inaczej nie można zabierać bankom możliwości zarządzania aplikacją płatniczą. A korzyść dla użytkowników polega na tym, że ich karty są zasilane bezpośrednio z konta bankowego. Chodzi zatem o połączenie karty płatniczej z miejską w ten sposób, że wszystkie płatności są dokonywane kartą wydaną przez bank. To nie musi być karta płatnicza, podkreśla Remigiusz Kaszubski.

Może być elektroniczna portmonetka. Odpadają wówczas wspomniane problemy prawne. Karta jest imienna lub na okaziciela. Naturalnie z punktu widzenia bezpieczeństwa lepsze są karty imienne. Gdy człowiek wchodzi na stadion czy do muzeum, jest nie tylko rozpoznawany przez system, ale i notowany. Na mikropłatnościach nie zarabia się jednak zbyt dużo. Ale konkretne rozwiązania zależą od umowy miasta z bankiem. Pewne korzyści nie ulegają wątpliwości. Na przykład wypłaty wszelkich wynagrodzeń i innych świadczeń (również zasiłków dla bezrobotnych) odbywają się bezgotówkowe A to oznacza znacznie mniejsze koszty dla miasta. Zaś banki zyskują sporą, nową grupę klientów.

Co nawet przy niewielkim zysku jednostkowym daje duże pieniądze. Poza tym do wprowadzenia systemu płatności bezgotówkowych potrzebna jest duża infrastruktura. Banki taką infrastrukturę w zasadzie już mają. Dlatego przy zintegrowanej karcie biorą na siebie część kosztów. Miasto i tak musi ponieść spore nakłady (na przykład czytniki zainstalowane w środkach transportu, czytniki dla kontrolerów, bramki w placówkach rekreacyjnych itd.). Kto jednak konkretnie ma być wspólnikiem magistratu w tym przedsięwzięciu? Miasto, powiedzmy Warszawa, jest jedno. Mówimy wtedy o Warszawskiej Karcie Miejskiej. Ajeśli partnerem karty zintegrowanej ma być bank, to który?

Dominuje opinia, że w zasadzie nie ma to większego znaczenia. Chodzi o to, że na mikroprocesor karty płatniczej wgrywa się aplikacje miejskie. Dlatego miasto może się dogadać z każdym bankiem. Albo jeszcze inaczej. Znacznie prościej będzie, jeżeli wydawcą karty będzie jednak miasto. I dzierżawi ono miejsce na mikroprocesorze bankowi, który zarządza aplikacją płatniczą. Miasto wydaje kartę, a banki stają do przetargu i zwycięzca zarządza aplikacją płatniczą. Na razie w pracach zespołu biorą udział przedstawiciele ING BSK i BRE Banku.

Pojawia się przy tym jednak niebezpieczny sposób myślenia. Niektórzy chcieliby przerzucić całe koszty na banki - tak, by miasta miały tylko korzyści. Oznacza to naturalnie, że są tam dobrzy gospodarze. Ale bankowcy też potrafią liczyć pieniądze. Jest więc konflikt interesów, z którego jednak można znaleźć wyjście. Należy się zastanowić, jak podzielić koszty i przychody. Trzeba będzie zatem ustalić, kto więcej zyskuje. Z pewnością potrwa to jeszcze długo.
Warto jednak działać szybko. Na razie wielkie światowe organizacje płatnicze deklarują chęć współpracy. Nie ma jednak pewności, czy w jakimś momencie nie pojawią się nowi gracze i nie przypuszczą ataku samodzielnie.


 



Dodaj komentarz

Liczba komentarzy: 0


Aby dodać komentarz, proszę podaj swój nick oraz wpisz komentarz


Nick
Komentarz



Dowiedz się więcej na temat:

Odpowiedzialność i możliwości obrony w przypadku
dokonania transakcji oszukańczej na odległość
(przez Internet, telefon, pocztę)


Czytaj w poradach prawnych kliknij tutaj.

Newsletter

Aby otrzymywać newsletter wpisz swój adres w pole i naciśnij OK

Statystyki - dziś

Liczba odwiedzin

Liczba odsłon

3003

Szczególnie polecamy

Ponad 10,4 miliona kredytówek w naszych portfelach

Z rynku znikają
karty kredytowe

Czy wypłaty kartą mBanku z bankomatów za granicą są rzeczywiście bezpłatne ?

PayPass w mBanku
kredytówka+debetówka

Co właściwie znajduje się na pasku magnetycznym?

Jak zacząć akceptować karty płatnicze? - Poradnik dla handlowców

Nasi partnerzy